Przeglądasz tag sci-fi

2001: Odyseja kosmiczna

Recenzując takiego klasyka jak Odyseja kosmiczna można sobie narobić wielu wrogów, to trochę jak strzał w kolano. Później trzeba chować się pod fałszywymi nickami na portalach filmowych. Nie mogłem się jednak powstrzymać od wtrącenia własnych kilku groszy. Dodam tylko, że nie mam w zwyczaju rozczytywać się na temat filmu którego nie widziałem. O filmie Kubricka przeczytałem tylko tyle że jest kosmiczny… dosłownie i w przenośni.

Dosłownie kosmiczny jest, akcja głównie w przestrzeni międzyplanetarnej, wspaniałe efekty. Ponadczasowe, biorąc pod uwagę że film powstał w 1968 roku to po prostu geniusz. Widać dużą dbałość o szczegóły, pod względem technicznym produkcja niezwykle dopracowana. Ujęcia również na bardzo wysokim poziomie, bez kompromisów, bez półśrodków. Z technicznego punktu widzenia to majstersztyk, szczególnie że przez ponad dwie godziny seansu taki poziom zostaje zachowany. Nie jest to jedna, czy dwie sceny które zasługują na uwagę, film jako całość zrobiony jest całkiem solidnieNiezwykle trudno podczas seansu nie zadać sobie pytania: jak oni to zrobili? Skąd w 1968 roku wzięli takie sztuczki? Czytaj dalej

Burn-E

Wall-E, chyba dobrze znana animacja wytwórni Pixar. Burn-E jest w zasadzie kolegą Wall-e’go, kolegą chociaż pewnie się nie znają bo Burn-E jest robotem poruszającym się po statku Axiom wzdłuż pewnego rodzaju szyn. Ma więc ograniczone ruchy co jak się okazuje znacznie utrudnia mu pracę.

Burn-E jest oczywiście robotem, robotem odpowiedzialnym za wymianę żarówek (boi świetlnych), kiedy tylko jakakolwiek z tych boi się popsuje Burn-E pędzi (dosłownie pędzi) aby ją naprawić. Jak to czasem w technicznych sprawach bywa częściej jest pod górkę niż z górki. Animacja opowiada więc o rutynowej wymianie takiej boi. Niestety praca rutynowa jest tylko na początku, później zwyczajnie nie idzie. Robocik jak to robocik, posiada emocje więc się wkurza. Marszczy oczy, albo raczej punkty świetlne, i pewnie gdyby mógł to chętnie by zaklął. Oczywiście jest odpowiedzialnym pracownikiem statku Axiom, robi co może aby wykonać zadanie, niewiele mu jednak w tym pomaga. Szczególnym problemem jest jest jego inteligencja, głupi nie jest jednak widać że musi się jeszcze sporo nauczyć. Trafia go też zwyczajny pech, więc sprawa jest bardziej skomplikowana niż może się wydawać. Czytaj dalej

Cube Zero

Ostatnia część trylogii Cube, ostatnia i najgorsza niestety. Zarówno reżyserem jak i scenarzystą jest Ernie Barbarash, raczej bez żadnego większego dorobku filmowego. Sama produkcja na uwagę nie zasługuje w żadnym calu. Łatwo się domyślić że Cube Zero opiera się na wcześniejszych częściach, w tym przypadku jest jednak drobna różnica. Historia skupia się na dwóch technikach którzy w pewien sposób sterują olbrzymim sześcianem. Zasadniczo wykonują tylko rozkazy z góry.

Dodd (David Huband) jest starszym technikiem, uwielbia grać w szachy, do pracy stara się podchodzić bez emocji. Posłusznie wykonuje rozkazy, nie angażuje się w to co robi. Wynn (Zachary Bennett) to informatyk, inaczej niż jego starszy kolega Dodd podchodzi bardzo emocjonalnie do tego co robi. Zaczynają go dręczyć wyrzuty sumienia, stara się zrozumieć powody przedsięwzięcia, zaczyna więc zadawać sporo niewygodnych pytań. Wynn jest też bardzo inteligenty, partie szachowe rozgrywa w pamięci, świetnie rysuje i wydaje się być sporo bystrzejszy niż Dodd. Czytaj dalej

Cube 2 – Hypercube

Niestety nie jest już tak dobrze jak w pierwszej części. Tym razem film wyreżyserował Andrzej Sekuła (tak, to nasz rodak), jednak zdecydowanie coś nie wyszło.

Widać bardzo sporo pomysłów zaczerpniętych z pierwszej części, zmieniają się oczywiście aktorzy, no i tym razem sprawa komplikuje się jeszcze bardziej.

Troszkę inaczej niż w pierwszej części tym razem grupa uwięzionych ludzi prócz trzech wymiarów ma do czynienia z czwartym; czasem. Jak by tego było mało dochodzi jeszcze zmienna grawitacja i bardziej zaawansowane pułapki. Czytaj dalej

Cube

Nie ma to jak przypomnieć sobie całkiem fajne kino po latach. Cube (pierwsza część) to niskobudżetowa produkcja Vincenzo Natali. Film mimo że tani to całkiem nieźle zrealizowany, całość nakręcona w jednym pomieszczeniu, efekty głównie komputerowe, ścieżka dźwiękowa minimalna.

Grupa zupełnie obcych sobie ludzi budzi się w sześcianie (klatce), a na każdej ze ścian znajduje się wyjście prowadzące do kolejnego sześcianu. Uwięzieni w pułapce starają się wydostać przemierzając kolejne sześciany. Jak by tego było mało muszą unikać zabójczych niespodzianek które na nich czekają.

Oczywiście wszyscy starają się rozwikłać zagadkę pułapki w której się znaleźli, kombinują więc jak tylko mogą, przy okazji poznając siebie i współtowarzyszy. Jest więc sporo psychologii, nawet na całkiem niezłym poziomie.

Zróżnicowanie charakterów, masa niewiadomych i co rusz nowe zwroty akcji. Tym sposobem Vincenzo Natali zrobił naprawdę dobre kino minimalną ilością środków. Czytaj dalej

Trójkąt – The Triangle

Ponad 4 godziny kina o zjawiskach paranormalnych, a dokładniej o Trójkącie Bermudzkim. Fani z Archiwum X nie powinni być zawiedzeni, dobrze zrealizowany film w niezłym klimacie. Fakt, brakuje Muldera i Scully ale przecież nie można mieć wszystkiego. Czytaj dalej

Istota – Splice

Genetyczna pierdoła. To tak na wstęp i w dużym skrócie. Niezły materiał na film i niestety całkiem nieźle zmarnowany. Pierwsze minuty dają nadzieję na przyzwoite kino, szkoda tylko że z każdą minutą jest coraz gorzej.

Para naukowców prowadzi badania genetyczne, prócz problemów czysto technicznych muszą zmagać się z tymi natury etycznej i własną moralnością. Ich ambicja doprowadza do stworzenia istoty bardzo inteligentnej i podobnej do człowieka. Ze względu na przepisy prawa sukces Cliva (Adrien Brody) i Elsy (Sarah Polley) musi być utrzymywany w ścisłej tajemnicy. Całość komplikuje fakt że im szybciej istota się rozwija tym trudniej nad nią zapanować.

Nie trzeba być znawcą kina aby zauważyć że materiał na film jest całkiem dobry, dałoby się z takiej historii wiele wycisnąć. Problem w tym, że próba wplecenia moralności w film rozmyła się dość szybko. W zasadzie tylko początek coś konkretnego o tym aspekcie wspomina, później już tylko mniej znaczące wzmianki które zdają się być dla widza niezauważalne. Trudno więc powiedzieć aby produkcja Vincenzo Natali (reżyser) miała jakąkolwiek głębie. A przecież tak niewiele było trzeba aby film był czymś więcej niż tylko kiepskim science fiction. Czytaj dalej

Lodowa groza – Ice Road Terror

Film jest zdecydowanie tym czego nie warto oglądać. Słowo gniot byłoby nawet pochlebne, widywałem lepsze gnioty.

Ciężko się doszukać czegokolwiek na plus, muzyka jest wręcz śmieszna, ciężko to nawet nazwać dźwiękiem. Gra aktorska sporo poniżej średniej, cała historia jakby o niczym, a efekty specjalne mieli lepsze już w latach 70′

Czytaj dalej

Wyścig z czasem – In Time

Powiedzenie czas to pieniądz jest chyba tak stare jak sam pieniądz. Rzecz w tym że w In Time można to zrozumieć dosłownie. Andrew Niccol (reżyser), przenosi nas do niedalekiej przyszłości gdzie jedyną walutą jest właśnie czas. Okazuje się, że czas można kupić, można go stracić, a co najgorsze można ukraść.

I jak to w życiu bywa istnieją bogaci i biedni. Will Salas (Justin Timberlake) należy niestety do tej drugiej grupy, co rano budzi się z zapasem 23 godzin, by móc przeżyć kolejny dzień musi zdobyć jedyną uznawaną walutę: czas. Pewnego dnia spotyka bogatego nieznajomego który przekazuje mu ponad wiek, a sam popełnia samobójstwo. Will zostaje niesłusznie oskarżony o zbrodnie, bierze więc zakładniczkę Sylvie Weis (Amanda Seyfried) i ucieka przed policją. Podczas ucieczki przed wymiarem sprawiedliwości oboje zakochują się w sobie i postanawiają wypowiedzieć wojnę istniejącemu systemowi. Czytaj dalej