
Niezwykle smutny obraz Marka Lechki. Smutny bo trudno się doszukiwać w tej historii czegoś pozytywnego, a co ciekawe tak naprawdę nic się nie stało… no prawie nic.
Michał (Tomasz Kot) jedzie do rodzinnego miasta odebrać sprowadzone ze stanów auto szefa. Wizyta z pozoru jednodniowa przedłuża się przez niespodziewany splot wydarzeń. Rodzi się więc historia powrotu, trzeba teraz stawić czoła przeszłości, pogodzić się z faktami i mimochodem naprawić (a raczej poprawić) relacje z przeszłości.
Kino pełne niedopowiedzeń, niejasności. Relacja Michała z żoną Magdą (Karina Kunkiewicz) wydaje się mocno niedopowiedziana. Fakt, mieści się w kilku scenach i pozornie nie ma większego znaczenia, jednak mimo wszystko intryguje. Kontakt Michała z ojcem (Ryszard Kotys) to jeszcze większa zagadka, żywią do siebie wzajemną urazę, tyle widać, powody jednak przedstawione dość pobieżnie, ogólnikowo. Taki sposób przedstawienia wydarzeń z pewnością zmusza do analizy, a wcale nie chodzi o złożenie jakiejś układanki w spójną całość, bardziej o zrozumienie relacji, zachowań, emocji. Czytaj dalej

Dramat rodzinny Tomasza Lewkowicza. Historia zdrady i miłości, chociaż miłości w tym filmie raczej niewiele. Za to całkiem sporo jest rozchwiań emocjonalnych i kompletnego niezdecydowania głównych bohaterów.