
Zaczyna się chwytliwym tytułem, dalej daje wielkie nadzieje. Grupa młodych ludzi wybiera się na wspinaczkę po górach… Było? Niby tak, ale idą szlakiem niezbyt łatwym ale też odpowiednio przygotowanym. Haki, mosty linowe, drabinki i tak dalej. Z tego względu nie są tez jakoś specjalnie przygotowani, w plecakach niewiele, osprzętu nie więcej niż trzeba, w teorii jeden dzień wyprawy, powrót kolejką, tak zwyczajnie; miało być pięknie.
Miało być ale nie było. Film z gatunku przygoda, dreszczowiec i horror w jednym. Początek podpada pod tytuł, ujęcia w górach, wspinaczka po skałach, świetny most linowy i sporo wysiłku. Wysokość faktycznie jest, lęk u niektórych też się pojawia. Gładko niestety nie idzie, szlak zamknięty a mimo tego młodzież, jak to młodzież postanowiła wejść. I weszli, z wielkimi bolączkami bo wszelkie haki, liny i uchwyty na szlaku byłby co najmniej średnio solidne. Do tego ściga ich jakiś psychopata która bez większego powodu poluje na ludzi niczym na niedźwiedzie. Czytaj dalej



Nie ma to jak przypomnieć sobie całkiem fajne kino po latach. Cube (pierwsza część) to niskobudżetowa produkcja Vincenzo Natali. Film mimo że tani to całkiem nieźle zrealizowany, całość nakręcona w jednym pomieszczeniu, efekty głównie komputerowe, ścieżka dźwiękowa minimalna.
Dramat rodzinny Tomasza Lewkowicza. Historia zdrady i miłości, chociaż miłości w tym filmie raczej niewiele. Za to całkiem sporo jest rozchwiań emocjonalnych i kompletnego niezdecydowania głównych bohaterów.
Olivier Megaton (reżyser) chyba kupił scenariusz przez internet płacąc za niego smsem. Ten z kolei napisali Luc Besson oraz Robert Mark Kamen. Sądząc po ich dorobku mają spore doświadczenie w pisaniu sensacyjnych głupot z naciskiem na maksymalne uproszczenie fabuły. Spokojnie można obejrzeć początek i koniec filmu, reszty da się domyślić. Colombiana jest istną krzyżówką Rambo, z Karate Kid. Na jednego widza w kinie przypadało chyba pięć karabinów maszynowych i co najmniej dwie dziewczyny z nogami do samej ziemi. Rzecz jasna aktorzy chodzili z minami na styl Stallone. Jak by tego było mało sądzili chyba że skoro zrobią wredne miny to już grać nie muszą, bo wyraz twarzy wyrazi wszystko czego widz oczekuje.