Nożownik – The Hunted

Bo obejrzeniu nożownika można się obrazić na Tommy Lee Jonesa. Zagrał w wybitnie kiepskim filmie. William Friedkin (reżyser), zdecydowanie się nie postarał. Regulamin zabijania to również jego dzieło, a wyszło mu znacznie lepiej.

Czego w nożowniku zabrakło? Z pewnością nie aktorstwa, bo z taką obsadą o przyzwoite aktorstwo nie ma się co martwić. Zdecydowanie można się jednak martwić o fabułę. Nędza i nudna, tak chyba można w skrócie opisać to co się w filmie działo. Jak donosi internet scenariusz do filmu napisał David Griffiths oraz Art Monterastelli. Ten ostatni znany chyba najbardziej z Rambo, a ten pierwszy z Na własną rękę. Nie było by w tej prostocie kina akcji nic złego gdyby nie główna rola. Tommy Lee Jones jest raczej średnio znany z ról zabijaki który sam wygrywa wojnę. Czytaj dalej

Trzymaj się z daleka – Keep Your Distance

Stu Pollard wyreżyserował film, ba! Napisał nawet scenariusz. Kim ten pan jest to nie wiem, bo Trzymaj się z daleka jest jedyną produkcją jaką widziałem z nazwiskiem tego reżysera. W każdym razie pokazał doskonale jak filmów się nie robi.

Fabuła ma w sobie dokładnie tyle co nic. Nuda, tak w skrócie można opisać to co się dzieje na ekranie podczas seansu. Fakt, w filmie można się pogubić bo strasznie ciężko się na nim skupić. Już po 15 minutach widz szuka zajęcia innego niż ekran. Gil Bellows gra radiowca Davida, jest sławny, bogaty, a całe życie układa się jak w bajce. Do czasu rzecz jasna, małżeństwo się sypie a jego bliscy jakoś nagle obracają się przeciw niemu. Czytaj dalej

Baby są jakieś inne

Nuda. Tak w skrócie można podsumować nowy film Marka Koterskiego. I już nawet nie chodzi o to, że film po całości jest do niczego. Zwyczajnie półtory godziny oglądania samochodu i narzekania na kobiety to raczej katorga niż przyjemność.

Pierwsze piętnaście, dwadzieścia minut jest jeszcze ok, ale przecież ile można? Robert Wieckiewicz i Adam Woronowicz dyskutują podczas jazdy o kobietach, dyskutują albo opowiadają bo jednak w filmie jest sporo monologów. Pewnie gdyby zmontować najlepsze fragmenty to wyszłoby naprawdę niezłe kino krótkometrażowe. Problem w tym, że jak na półtory godziny filmu scen, a właściwie mądrości życiowych, jest zdecydowanie zbyt mało. Można odnieść wrażenie, że nie tyle samo auto (chociaż kręcone z różnych kątów) jest monotonne co właśnie klepanie o niczym głównych bohaterów. Czytaj dalej

Erratum

Niezwykle smutny obraz Marka Lechki. Smutny bo trudno się doszukiwać w tej historii czegoś pozytywnego, a co ciekawe tak naprawdę nic się nie stało… no prawie nic.

Michał (Tomasz Kot) jedzie do rodzinnego miasta odebrać sprowadzone ze stanów auto szefa. Wizyta z pozoru jednodniowa przedłuża się przez niespodziewany splot wydarzeń. Rodzi się więc historia powrotu, trzeba teraz stawić czoła przeszłości, pogodzić się z faktami i mimochodem naprawić (a raczej poprawić) relacje z przeszłości.

Kino pełne niedopowiedzeń, niejasności. Relacja Michała z żoną Magdą (Karina Kunkiewicz) wydaje się mocno niedopowiedziana. Fakt, mieści się w kilku scenach i pozornie nie ma większego znaczenia, jednak mimo wszystko intryguje.  Kontakt Michała z ojcem (Ryszard Kotys) to jeszcze większa zagadka, żywią do siebie wzajemną urazę, tyle widać, powody jednak przedstawione dość pobieżnie, ogólnikowo. Taki sposób przedstawienia wydarzeń z pewnością zmusza do analizy, a wcale nie chodzi o złożenie jakiejś układanki w spójną całość,  bardziej o zrozumienie relacji, zachowań, emocji. Czytaj dalej

Niezłomny – Forever Strong

Jakoś tak mam, że za filmami sportowymi przepadam niespecjalnie. Niezłomny długo więc czekał na swoją kolej. Po obejrzeniu filmu Ryana Littlea awers do gatunku tylko się pogłębił.

Jak informuje sam wstęp scenariusz pisany przez życie, a dla potrzeb filmu poprawiony przez Davida Plilera. Historia utalentowanego gracza rugby który przez większość czasu grał w drużynie własnego ojca. Po nieszczęśliwym wypadku trafia do zakładu poprawczego, tam zostaje zwerbowany do przeciwnej drużyny, wkrótce będzie musiał grać przeciw własnemu ojcu.

Już wstęp zdradza, że będzie można zobaczyć przemianę buntowniczego nastolatka w gwiazdę rugby. Przez prawie dwie godziny kino oferuje widzowi trochę sportu i całą masę walki z własnymi słabościami. Rick Penning (w tej roli Sean Faris) powoli dojrzewa, poważnieje i rozumie czym tak naprawdę jest życie.  A wszystko za sprawą rugby, trenera, drużyny. Oczywiście nic nie idzie tak gładko jak wydawać by się mogło, bunt młodego człowieka nie tak łatwo stłumić, a starzy znajomi z drużyny ojca niekoniecznie w tym pomagają. Sam ojciec (Neal McDonough) też jest raczej postacią negatywną. Zależy mu w zasadzie na zwycięstwach drużyny, wiele w życiu jako sportowiec nie osiągnął, do tego stara się kierować karierą własnego syna, jego jednak o zdanie nie pytając. Czytaj dalej

36 – 36 Quai des Orfèvres

Film Oliviera Marchala jest przez wielu porównywany do Gorączki, klasyki kina akcji z 1995 roku. Czy słusznie? W mojej ocenie nie.

36 to film o policjantach i złodziejach. W francuskim filmie Marchala próżno się jednak doszukiwać jasnego kontrastu między dobrem, a złem. Dobrych policjantów nie ma, są tylko gorsi i lepsi. W zasadzie każda postać w tym filmie ma sporo za uszami. Kołem napędowym staje się władza i zemsta. Cała akcja pełni jedynie role wypełniacza, wnosi troszkę życia, jest przyczyną błędów wielu osób.

Ci którzy błędnie odczytali recenzję i nastawili się na wartką akcje w niezłej obsadzie z pewnością się zawiedli. Samej akcji raczej niewiele, więcej za to dążenia do władzy, tą zaś można zdobyć na wiele sposobów. Dwoje policjantów z różnych wydziałów postanowiło piąć się w górę raczej nieuczciwymi metodami. Co ciekawe próżno szukać postaci prawej, porządnej która stara się powstrzymać kogokolwiek. W zasadzie na tym opiera się cały pion filmu, i nie powiem, to nawet dobry kierunek. Czytaj dalej

2001: Odyseja kosmiczna

Recenzując takiego klasyka jak Odyseja kosmiczna można sobie narobić wielu wrogów, to trochę jak strzał w kolano. Później trzeba chować się pod fałszywymi nickami na portalach filmowych. Nie mogłem się jednak powstrzymać od wtrącenia własnych kilku groszy. Dodam tylko, że nie mam w zwyczaju rozczytywać się na temat filmu którego nie widziałem. O filmie Kubricka przeczytałem tylko tyle że jest kosmiczny… dosłownie i w przenośni.

Dosłownie kosmiczny jest, akcja głównie w przestrzeni międzyplanetarnej, wspaniałe efekty. Ponadczasowe, biorąc pod uwagę że film powstał w 1968 roku to po prostu geniusz. Widać dużą dbałość o szczegóły, pod względem technicznym produkcja niezwykle dopracowana. Ujęcia również na bardzo wysokim poziomie, bez kompromisów, bez półśrodków. Z technicznego punktu widzenia to majstersztyk, szczególnie że przez ponad dwie godziny seansu taki poziom zostaje zachowany. Nie jest to jedna, czy dwie sceny które zasługują na uwagę, film jako całość zrobiony jest całkiem solidnieNiezwykle trudno podczas seansu nie zadać sobie pytania: jak oni to zrobili? Skąd w 1968 roku wzięli takie sztuczki? Czytaj dalej

Kiler Wymiatacz – Killer Bean Forever

Tytuł zdecydowanie chwytliwy. Bynajmniej fanów Rambo czy Seagala powinien zainteresować. Akcji faktycznie jest co niemiara, amunicji zużyto chyba więcej niż przez całą wojnę w Wietnamie. Z tym, że Wymiatacz jest ziarnem kawy, akcja dzieje się w Kawowie, a lokalny boss mafii zwie się Cappuccino.

Killer Wymiatacz jest animacją dla widza dorosłego, mimo że krwi nie da się tam zobaczyć, widać kawa nie krwawi. Zasadniczo cały film jest jedną wielką jatką. Fabuła uproszczona do granic możliwości, można wręcz myślenie wyłączyć i dać odpocząć szarym komórką. Czytaj dalej

Burn-E

Wall-E, chyba dobrze znana animacja wytwórni Pixar. Burn-E jest w zasadzie kolegą Wall-e’go, kolegą chociaż pewnie się nie znają bo Burn-E jest robotem poruszającym się po statku Axiom wzdłuż pewnego rodzaju szyn. Ma więc ograniczone ruchy co jak się okazuje znacznie utrudnia mu pracę.

Burn-E jest oczywiście robotem, robotem odpowiedzialnym za wymianę żarówek (boi świetlnych), kiedy tylko jakakolwiek z tych boi się popsuje Burn-E pędzi (dosłownie pędzi) aby ją naprawić. Jak to czasem w technicznych sprawach bywa częściej jest pod górkę niż z górki. Animacja opowiada więc o rutynowej wymianie takiej boi. Niestety praca rutynowa jest tylko na początku, później zwyczajnie nie idzie. Robocik jak to robocik, posiada emocje więc się wkurza. Marszczy oczy, albo raczej punkty świetlne, i pewnie gdyby mógł to chętnie by zaklął. Oczywiście jest odpowiedzialnym pracownikiem statku Axiom, robi co może aby wykonać zadanie, niewiele mu jednak w tym pomaga. Szczególnym problemem jest jest jego inteligencja, głupi nie jest jednak widać że musi się jeszcze sporo nauczyć. Trafia go też zwyczajny pech, więc sprawa jest bardziej skomplikowana niż może się wydawać. Czytaj dalej

Cube Zero

Ostatnia część trylogii Cube, ostatnia i najgorsza niestety. Zarówno reżyserem jak i scenarzystą jest Ernie Barbarash, raczej bez żadnego większego dorobku filmowego. Sama produkcja na uwagę nie zasługuje w żadnym calu. Łatwo się domyślić że Cube Zero opiera się na wcześniejszych częściach, w tym przypadku jest jednak drobna różnica. Historia skupia się na dwóch technikach którzy w pewien sposób sterują olbrzymim sześcianem. Zasadniczo wykonują tylko rozkazy z góry.

Dodd (David Huband) jest starszym technikiem, uwielbia grać w szachy, do pracy stara się podchodzić bez emocji. Posłusznie wykonuje rozkazy, nie angażuje się w to co robi. Wynn (Zachary Bennett) to informatyk, inaczej niż jego starszy kolega Dodd podchodzi bardzo emocjonalnie do tego co robi. Zaczynają go dręczyć wyrzuty sumienia, stara się zrozumieć powody przedsięwzięcia, zaczyna więc zadawać sporo niewygodnych pytań. Wynn jest też bardzo inteligenty, partie szachowe rozgrywa w pamięci, świetnie rysuje i wydaje się być sporo bystrzejszy niż Dodd. Czytaj dalej