Apartament – Wicker Park

Troszkę pokręcona fabuła z wielką miłością w tle. Ale, nic z tych rzeczy, żadna tam kolejna komedia romantyczna z przewidywalnym zakończeniem.

Matthew (Josh Hartnett), zdążył już sobie poukładać życie po bolesnym rozstaniu. Jeden dzień potrafi jednak odmienić wszystko. Podczas kolacji biznesowej Matthew przypadkiem ujrzał Lisę (Diane Kruger), dawną miłość która zostawiła go bez słowa. Teraz za wszelką cenę postanawia ją odnaleźć, a jedynym tropem jest karta hotelowa. Niestety nie wszystko jest tak proste jak z początku się wydaje.

I tak zaczyna się całkiem niezła historia, niby romantyczna, niby kryminalna. Dużo zakręconych wątków, wiele niewiadomych. Początkowo całość wydaje się dość łatwa, ale też niewiele scenarzyści (Brandon Boyce, Gilles Mimouni) podali na tacy. Im więcej faktów wychodzi na jaw, tym bardziej wszystko się komplikuje i tym mniej widz wie. Film zmusza do kombinowania i próby rozwikłania kolejnych wydarzeń. Ogląda się więc z wielkim zaciekawieniem i trzeba przyznać wciąga. Początek może nieco rozwleczony, nawet wieje lekko nudą, warto jednak odczekać te 30 minut i dać się ponieść fabule.

Gra aktorska na przyzwoitym poziomie, chociaż nawet tak doświadczony aktor jak Josh Hartnett (40 dni i nocy) nie dorównuje Rose Byrne (filmowa Alex). Bynajmniej w moim mniemaniu zagrała wyśmienicie, a warto dodać że w filmie jest ważną postacią. Diane Kruger (filmowa Lisa) nie zostawała daleko w tyle, jednak mimo wszystko ginęła troszkę w cieniu Rose. Fakt, postać Alex była chyba najbardziej wymagającą i skomplikowaną postacią w filmie więc Rose Byrne miała się czym popisać. Więc choćby dla niej warto poświęcić niespełna dwie  godziny na obejrzenie filmu.

Niestety Paul McGuigan (reżyser) wplótł troszkę absurdalnych, nieco niepasujących scen, jednak da się to jakoś przełknąć, nawet usprawiedliwić. Produkcja mimo wszystko robi pozytywne wrażenie, nie najgorzej poskładana w spójną całość. Muzyka nawet nie jest taka najgorsza, chociaż w pamięć jakoś nie zapada.

Film warto obejrzeć jako swoistą odmienność od absurdalnych romansideł, jest nad czym pomyśleć i w przeciwieństwie do większości komedii romantycznych wciąga. Fabuła ma przyzwoity poziom skomplikowana więc ogląda się z zaciekawieniem. Rzecz jasna na wielkie wow nie ma się co nastawiać, jednak jako przyzwoite kino na niedzielny wieczór Apartament z pewnością się nadaje.

  • Zdjęcia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.