22 lutego 2012

Huśtawka

Dramat rodzinny Tomasza Lewkowicza. Historia zdrady i miłości, chociaż miłości w tym filmie raczej niewiele. Za to całkiem sporo jest rozchwiań emocjonalnych i kompletnego niezdecydowania głównych bohaterów.

Michał (Wojciech Zieliński) ma żonę Annę (Joanna Orleańska) i córkę Justynę (Maja Plasota). Wrażeń mu jednak zbyt mało bo za plecami Anny regularnie spotyka się z Karoliną (Karolina Gorczyca), ta oczywiście wymusza na nim odejście od żony. Cała sytuacja nie jest jednak tak prosta, a Michał staje przed trudnymi wyborami.

Typowy dramat obyczajowy. Troszkę płytki jednak, po takim gatunku można by spodziewać się nieco głębszych emocji. Temat przewodni został przedstawiony dość dobrze, cała otoczka jednak już tylko pobieżnie. Brakuje zagłębienia się w emocje, psychikę postaci. Być może reżyser chciał wymusić na widzu trochę przemyśleń jednak nie specjalnie jest skąd je czerpać. Anna jest osobą która ceni sobie rodzinę i poukładane życie, stara się utrzymać małżeństwo i jest gotowa do poświęceń. Michał jako dojrzały jednak rozchwiany emocjonalnie mężczyzna który nie specjalnie wie czego chce. Karolina natomiast jest przeciwieństwem Anny, wywiera spory wpływ na Michała a ten zachowuje się jak chorągiewka na wietrze. Czytaj dalej

Colombiana

Olivier Megaton (reżyser) chyba kupił scenariusz przez internet płacąc za niego smsem. Ten z kolei napisali Luc Besson oraz Robert Mark Kamen. Sądząc po ich dorobku mają spore doświadczenie w pisaniu sensacyjnych głupot z naciskiem na maksymalne uproszczenie fabuły. Spokojnie można obejrzeć początek i koniec filmu, reszty da się domyślić. Colombiana jest istną krzyżówką Rambo, z Karate Kid. Na jednego widza w kinie przypadało chyba pięć karabinów maszynowych i co najmniej dwie dziewczyny z nogami do samej ziemi. Rzecz jasna aktorzy chodzili z minami na styl Stallone. Jak by tego było mało sądzili chyba że skoro zrobią wredne miny to już grać nie muszą, bo wyraz twarzy wyrazi wszystko czego widz oczekuje.

Cataleya Restrepo (Zoe Saldana) już od najmłodszych lat wykazuje niespotykany wprost spryt. Jest też szybsza od całej bandy kolumbijskich mafiozów więc kiedy jeden z nich zabija jej ojca postanawia się zemścić. No i mści się przez całe półtory godziny filmu. Cataleya wyrosła na piękną kobietę, a sztukę zabijania opanowała do perfekcji. Stała się szybsza od niejednego olimpijczyka, potrafi strzelać z dwóch karabinów naraz a w walce wręcz pokonała by pewnie Jacki Chana. Oczywiście jej głównym celem jest mafiozo który zlecił zamordowanie jej ojca, nie potrafi go jednak odnaleźć więc kolejno morduje wszystkich kolumbijskich przestępców którzy tylko jej się nawiną. Czytaj dalej

Burza z krańców ziemi – Solstorm

Przyjemny będzie raczej złym słowem, ale z pewnością godny uwagi. Delikatny thriller w fantastycznej scenerii. Historia opiera się na wątku kryminalnym jednak w filmie próżno szukać pościgów, mordobicia i strzałów z karabinów maszynowych. Można za to pozachwycać się śniegiem i nieźle spasowaną muzyką.

Historia dość prosta, czysto kryminalna. Wszystko toczy się wokół morderstwa Viktora (André Sjöberg). Rebecka Martinsson (Izabella Scorupco) stara się pomóc oskarżonej o morderstwo przyjaciółce Sannie (Maria Sundbom). Dodatkiem do całości jest wątek religijny bo zamordowany Viktor był przywódcą sekty.

Rebecka przyjechała do miasteczka po 7 latach na prośbę Sanny. Spotyka więc wielu przyjaciół po latach, a nie wszyscy darzą ją sympatią. Historia jest więc nieźle ubarwiona, a jak dorzucić do tego małomiasteczkową sektę to robi się już niezwykle ciekawie. Mimo tych scenariuszowych zawiłości film w stonowanym klimacie bez zbędnych bajerów, wypełniaczy czasowych i urozmaiceń. Reżyser (Leif Lindblom) doskonale sobie poradził, stworzył kino które nie nudzi a kolejne fakty pojawiają się w idealnych momentach. Dzięki temu całość nieźle wciąga i nie męczy. Warto dodać że scenariusz oparty na motywach powieści Asa Larssona, i trzeba przyznać że jest to niezły materiał na film. Czytaj dalej

Trójkąt – The Triangle

Ponad 4 godziny kina o zjawiskach paranormalnych, a dokładniej o Trójkącie Bermudzkim. Fani z Archiwum X nie powinni być zawiedzeni, dobrze zrealizowany film w niezłym klimacie. Fakt, brakuje Muldera i Scully ale przecież nie można mieć wszystkiego. Czytaj dalej

Osaczony – Hostage

Prawie dwie godziny kina akcji. Akcji która od pierwszych scen wygląda niezwykle dobrze. Ujęcia zaraz po napisach początkowych są naprawdę niezłe, zapowiadają konkretny film z świetną fabułą. Niestety, bardzo mylne wrażenie.

Wstęp do filmu na wysokim poziomie. Bruce Willis jako negocjator, do tego z całkiem niezłą brodą. Świetne ujęcia, niezłe dialogi kilka strzałów i tak dalej. Szkoda tylko że zaraz po tym wstępie wszystkie bierze w łeb. Poziom spada drastycznie w dół i robi się mieszanka Rambo z Szklaną pułapką.

Jeff Talley (Bruce Willis) jest policyjnym negocjatorem. Niepowodzenie ostatniej akcji odbija się jednak na jego życiu osobistym i postanawia opuścić Los Angeles. Wraz z żoną (Serena Scott Thomas) i zbuntowaną córką (Rumer Willis) przenosi się do małego miasteczka Bristo Camino. Zostaje tam szefem policji, powoli układając sobie życie na nowo. W pewien poniedziałkowy dzień wszystko się zmienia. Grupa młodych porywaczy wdziera się do domu pewnego bogacza, z zamiarem kradzieży auta. Sytuacja jednak szybko się komplikuje a dom jest istną twierdzą. Jak się okazuje nie tylko policji zależy na szybkim opanowaniu sytuacji. Właściciel domu jest ważniejszy niż się spodziewano, a Jeff zostaje wciągnięty w niebezpieczną grę. Czytaj dalej

Istota – Splice

Genetyczna pierdoła. To tak na wstęp i w dużym skrócie. Niezły materiał na film i niestety całkiem nieźle zmarnowany. Pierwsze minuty dają nadzieję na przyzwoite kino, szkoda tylko że z każdą minutą jest coraz gorzej.

Para naukowców prowadzi badania genetyczne, prócz problemów czysto technicznych muszą zmagać się z tymi natury etycznej i własną moralnością. Ich ambicja doprowadza do stworzenia istoty bardzo inteligentnej i podobnej do człowieka. Ze względu na przepisy prawa sukces Cliva (Adrien Brody) i Elsy (Sarah Polley) musi być utrzymywany w ścisłej tajemnicy. Całość komplikuje fakt że im szybciej istota się rozwija tym trudniej nad nią zapanować.

Nie trzeba być znawcą kina aby zauważyć że materiał na film jest całkiem dobry, dałoby się z takiej historii wiele wycisnąć. Problem w tym, że próba wplecenia moralności w film rozmyła się dość szybko. W zasadzie tylko początek coś konkretnego o tym aspekcie wspomina, później już tylko mniej znaczące wzmianki które zdają się być dla widza niezauważalne. Trudno więc powiedzieć aby produkcja Vincenzo Natali (reżyser) miała jakąkolwiek głębie. A przecież tak niewiele było trzeba aby film był czymś więcej niż tylko kiepskim science fiction. Czytaj dalej

Apartament – Wicker Park

Troszkę pokręcona fabuła z wielką miłością w tle. Ale, nic z tych rzeczy, żadna tam kolejna komedia romantyczna z przewidywalnym zakończeniem.

Matthew (Josh Hartnett), zdążył już sobie poukładać życie po bolesnym rozstaniu. Jeden dzień potrafi jednak odmienić wszystko. Podczas kolacji biznesowej Matthew przypadkiem ujrzał Lisę (Diane Kruger), dawną miłość która zostawiła go bez słowa. Teraz za wszelką cenę postanawia ją odnaleźć, a jedynym tropem jest karta hotelowa. Niestety nie wszystko jest tak proste jak z początku się wydaje.

I tak zaczyna się całkiem niezła historia, niby romantyczna, niby kryminalna. Dużo zakręconych wątków, wiele niewiadomych. Początkowo całość wydaje się dość łatwa, ale też niewiele scenarzyści (Brandon Boyce, Gilles Mimouni) podali na tacy. Im więcej faktów wychodzi na jaw, tym bardziej wszystko się komplikuje i tym mniej widz wie. Film zmusza do kombinowania i próby rozwikłania kolejnych wydarzeń. Ogląda się więc z wielkim zaciekawieniem i trzeba przyznać wciąga. Początek może nieco rozwleczony, nawet wieje lekko nudą, warto jednak odczekać te 30 minut i dać się ponieść fabule. Czytaj dalej

24 godziny – Trapped

Przyznaję że nawet mi się podobał. Troszkę śmieszny, opierający się na standardowych chwytach, ale niezły. Po oczach biły metody budowania napięcia zapożyczone z telewizyjnych thrillerów lat 90′ Szkoda, bo akurat ten aspekt można było nieco dopracować.

Czytaj dalej

Nieściszalni – Sound of Noise

Jakoś tak mam, że uwielbiam filmy przesączone muzyką. Muzyką niekoniecznie pracującą na tło. Nieściszalnych więc pominąć się nie dało, zapowiadało się aż za dobrze, recenzje, opinie i cała masa pochlebnych plotek krążących po sieci.

Film nie zawiódł pod żadnym względem. Ciekawe inne kino odbiegające troszkę pomysłem od większości produkcji. Muzyka w filmie zagrała właściwie główną role. I to muzyka w szerokim znaczeniu. To że można zagrać na wszystkim żadnym odkryciem nie jest, natomiast terroryzowanie miasta różnego rodzaju dźwiękiem to już zupełnie inna historia.

Właśnie o muzycznych przestępcach film opowiada. Kilku muzyków postanawia dać koncerty w dość nietypowy sposób. Nietypowy bo zarówno miejsca jak i instrumenty na których grają normalne nie są. Terroryzują więc miasto różnego rodzaju dźwiękami. Rzecz jasna cały proceder legalny nie jest. Policja ma co robić, a całą sprawę prowadzi policjant który jak na ironię jest totalnie głuchy na jakąkolwiek muzykę. Czytaj dalej